Załóżmy że... macie jakąś ciężką chorobę genetyczną. To że dziecko odziedziczy chorobę jest bardzo prawdopodobne. Decydujecie się z partnerem na dziecko?
Moja opinia... jeśli faktycznie chciałabym dla dziecka jak najlepiej, nie zdecydowałabym się na nie. Rozważałabym adopcję. Ludzie nie powinni mieć "bożego prawda do rozrodu", poza popędem mają też rozum i potrafią sterować swoją płodnością.
To trochę takie traktowanie dziecka przedmiotowo "wiem że będzie cierpieć ale ja chcę je mieć i muszę i w ogóle koniec bo jak nie moje to nie będę go kochać i będzie gorsze "
a co wy o tym myślicie?
Załóżmy że... macie jakąś ciężką chorobę genetyczną. To że dziecko odziedziczy chorobę jest bardzo prawdopodobne. Decydujecie się z partnerem na dziecko?
Nigdy. Nie zrobiłabym nic takiego co mogłoby zagrozić w jakikolwiek sposób dziecku. W tym przypadku nie zdecydowałabym się na nie bo po co ma cierpieć przez całe życie i męczyć się z jakąś chorobą. W domach dziecka jest tyle maluchów, które także potrzebują rodziny i ciepła.
Na szczęście nie mam żadnych problemów zdrowotnych a i tak jestem zdecydowana na adopcję po ślubie.
A niech sobie robią, czemu nie. Co to w ogóle za kultura panuje w dzisiejszym świecie, by ludzie mieli czelnośc twierdzic, kiedy ludzie mają prawo, a kiedy nie, do spustu wewnętrznego.
_________________ Aj Waj, Aj Waj.
Polska nie wasz kraj.
Postąpiłbym odpowiedzialnie i nie zdecydował się na dziecko
_________________ Listen up, maggots. You are not special. You are not a beautiful or unique snowflake. You're the same decaying organic matter as everything else.
Załóżmy że... macie jakąś ciężką chorobę genetyczną. To że dziecko odziedziczy chorobę jest bardzo prawdopodobne. Decydujecie się z partnerem na dziecko?
Moja opinia... jeśli faktycznie chciałabym dla dziecka jak najlepiej, nie zdecydowałabym się na nie. Rozważałabym adopcję. Ludzie nie powinni mieć "bożego prawda do rozrodu", poza popędem mają też rozum i potrafią sterować swoją płodnością.
To trochę takie traktowanie dziecka przedmiotowo "wiem że będzie cierpieć ale ja chcę je mieć i muszę i w ogóle koniec bo jak nie moje to nie będę go kochać i będzie gorsze "
a co wy o tym myślicie?
Dobrze prawisz- lepiej oszczędzić maluchowi roczarowania i cierpienia- potem bedzie sie pytać, dlaczego ludzie na niego tak dziwnie patrzą i dzieci się w szkole śmieją- na debili nie ma leku, a w dobie dzisiejszej znieczulicy wśród ludzi takie zachowania to norma(nie u wszystkich, ale jednak). Poza tym, nie spłodzenie dziecka przez parę to nie grzech ni zaniedbanie, więc tym bardziej nie rozumiem, co niektórzy ludzie rzucają się o to, że czasami pary nie decydują się na dzieci(rzadko, bo rzadko, ale...).
Załóżmy że... macie jakąś ciężką chorobę genetyczną. To że dziecko odziedziczy chorobę jest bardzo prawdopodobne. Decydujecie się z partnerem na dziecko?
Moja opinia... jeśli faktycznie chciałabym dla dziecka jak najlepiej, nie zdecydowałabym się na nie. Rozważałabym adopcję. Ludzie nie powinni mieć "bożego prawda do rozrodu", poza popędem mają też rozum i potrafią sterować swoją płodnością.
To trochę takie traktowanie dziecka przedmiotowo "wiem że będzie cierpieć ale ja chcę je mieć i muszę i w ogóle koniec bo jak nie moje to nie będę go kochać i będzie gorsze "
a co wy o tym myślicie?
"Sterowanie płodnością" kojarzy mi się z hodowlą zwierząt. Człowiek zwierzęciem nie jest.
Jeśli choroba nie byłaby PEWNA, a jedynie prawdopodobna... cóż, pewnie rozważyłabym tę opcję, ale nie mówię, że zdecydowałabym się na dziecko.
Natomiast wątpię, żebym potrafiła zaadoptować dziecko.
_________________ Nature and Nature's laws
lay hid in night:
God said, Let Newton be!
and all was light.
"- I wtedy... wtedy zrobię mu z dupy jesień średniowiecza.
Mieli pilniejsze sprawy, ale pan Szpila był zaintrygowany.
- A jak dokładnie? - zapytał.
- Myślałem najpierw o gaiku... - Pan Tulipan się zadumał. - Potem pokaz tańców ludowych, uprawa ziemi aż do pojawienia się trójpolówki, kilka faz zarazy, a później, jeśli ...ona ręka nie będzie nazbyt zmęczona, wynalazek końskiego chomąta.
- Brzmi nieźle - uznał pan Szpila. (...)"
ja myślę, że pewnie nie zdecydowałabym się na dziecko. Bo jeśli choroba jest ciężka, to i cierpię.
Nie potrafiłabym skazać dziecka na to samo, co przeżywałam. Co prawda, medycyna postępuję, ale nie da się calkowicie zlikwidować choroby.
Zaadoptować dziecko..? myślę, że to decyzja do której muszą w związku poważnie podejść obie strony. Nie jest to wybryk jednej osoby, ale dojrzała decyzja dwóch osób, które mają szansę stworzyć rodzinę z dzieckiem, które będą traktować jak swoje.
Jak na razie myślę, że mogłabym zaadoptować, ale cóż sama jestem jeszcze dzieckiem, więć staram się nie pisać, że zrobiłabym to na pewno. jestem młoda, ale lubię się wypowiadać na takie tematy. x)
To zależy, jakie jest prawdopodobieństwo że dziecko na to zachoruje. Jeżeli duże - nie, jeżeli małe to rozważałabym. To zależy jeszcze od tego jak ciężka to choroba.
"wiem że będzie cierpieć ale ja chcę je mieć i muszę i w ogóle koniec bo jak nie moje to nie będę go kochać i będzie gorsze "
Rodzice którzy decydują się na dziecko mimo ryzyka choroby zawsze żyją nadzieją że dziecko urodzi się zdrowe. Jeśli nie są rodziną patologiczną, to decyzja ta zawsze jest przemyślana.
_________________ In the dark, we come out and play
We are its children, and were here to stay
W skrajnych przypadkach, rodzina patologiczna może zaczekac 9 miechów za narodzinami, po czym przepiją tysiaka i zaczną liczyc na rychłą śmierc dziecka i pieniądze z odszkodowania.
_________________ Aj Waj, Aj Waj.
Polska nie wasz kraj.
Póki co nie jestem nikim waznym by o tym decydowac, a twoja napaść na mnie jest niczym napaść na wolność słowa.
Mam prawo mówić co mi się nie podoba, przecież nie wprowadzam tego w czyn
Wiek: 100 Posty: 398 Pochwał: 0 Nagan: 0 Skąd: Kraków
Wysłany: 2010-04-15, 21:37
Nigdy nie mamy stuprocentowej pewności, że u dziecka wystąpi ta choroba genetyczna, jednakże jeżeli miałbym świadomość, że ryzyko to jest kilkanaście razy większe niż normalnie, starałabym się zachować egoizm dla siebie i nie psuć przyszłości dziecka.
_________________ L'homme est condamné à être libre.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum